piątek, 26 września 2014

Podsumowanie

                                    Hej!
             Dzisiaj postanowiłam podsumować moją pierwszą operację wydłużania nogi aparatem TSF.
             Niestety czeka mnie kolejna, pewnie w przyszłym roku, ponieważ znów mam skrócenie o 3,5 cm. Ale wiem już na czym to polega i nie boję się. :)
            Dość dużo pisałam o pierwszych chwilach po operacji, czy bolało i jak się czułam, ale bardzo mało o tym jak było miesiąc, dwa miesiące i później po założeniu aparatu.
            Noga nie bolała mnie zupełnie już po około miesiącu i wtedy właśnie zaczęłam próbować chodzić bez kul. Niestety przeszkodziła mi w tym kość, która pękła. :( Mięsień całkowicie się odbudował po około trzech miesiącach.
Wtedy mogłam już całkowicie normalnie ruszać nogą, oczywiście poza zginaniem :( Na to potrzeba dużo czasu... Jestem już rok po operacji i nadal nie zginam nogi do końca, zostało mi co prawda jakieś 5 stopni :), jednak to też trochę przeszkadza w siadaniu na zgiętych nogach, ale da się żyć :)
Pozostaje jeszcze biodro... Na początku po zdjęciu aparatu nie rozumiałam, dlaczego pan doktor mówił, żebym rehabilitowała również biodro, ale teraz przekonałam się, że i ono trochę ucierpiało. A konkretnie nie mogę go "wyginać" tak mocno jak u lewej nogi, ale z czasem na pewno się rozćwiczy... Powolutku, ale jednak :) 
                Czy jestem zadowolona z efektu? I tak i nie... Tak, ponieważ gdyby nie ta operacja nogę miałabym krótszą o 8,5 cm, a nie przez to, że lekarz nie dokońca pilnował mojej nogi w trakcie wydłużania i jest trochę krzywa :(

Pokażę wam jeszcze zdjęcia:
 
Doba po operacji:


 Około miesiąc po operacji:


  Tydzień po zdjęciu aparatu:


 Teraz:

         

sobota, 12 lipca 2014

Blizny

                            Hej!
    Jak wiadomo po każdej operacji, niestety, zostają blizny. Tak samo jest w przypadku aparatu TSF. Nie warto się jednak tym zrażać. Niektóre osoby bardzo się ich wstydzą... Ale nie ma po co!  
       Warto zauważyć, że blizny się rozjaśniają i nie są aż tak widoczne, tylko z bliska, a większość osób przecież nie chodzi tak blisko nas :) 
        Moje blizny, zrobione aby złamać nogę (operację miałam 14.11.2013), już są jasne jak reszta skóry. Te po drutach (zdjęli mi aparat 26.03.2014) są jeszcze sine, ale wszystko wskazuje na to, że niedługo też się rozjaśnią :)
       Są również różne maści, które przyspieszają to rozjaśnianie i sprawiają, że blizny są "miększe" przez co lepiej pracują z resztą skóry. 
Można znaleźć tanie, jak i bardzo drogie... Ja mogę polecić maść/żel na blizny "Contractubex", który rzeczywiście pomaga. Koszt za 20g to ok 35 zł, a 50g to ok. 75 zł, więc nie jest tak źle ;) 
Także podsumowując... 
Nie przejmujcie się bliznami i nie wstydźcie się ich, według mnie naprawdę nie ma po co :)

                  Pozdrawiam ;)

środa, 23 kwietnia 2014

Rehabilitacja kolana

                             Hej!
          Dzisiaj chciałabym napisać coś o zginaniu kolana, bo w sumie nie za wiele o tym pisałam i niektóre osoby nie wiedzą o co w tym chodzi…
          Zacznę może od tego, dlaczego kolano nie zgina się przy aparacie na udzie "normalnie". Dzieje się tak, ponieważ wydłużana kość znacznie szybciej rośnie, niż mięśnie, ścięgna i cała reszta, przez co tak jakby noga z pełnego zgięcia jest ciągnięta właśnie przez mięśnie do wyprostu. Trudno to wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że wiecie o co chodzi :) 
         W związku z takimi okolicznościami, należy cały czas ćwiczyć kolano, aby jak najmniej utracić tego zgięcia. (mówię o wydłużaniu ok. 5 cm i powyżej, tak jak było u mnie) Na samym początku wykonuje się ćwiczenia czynne, ciągając przywiązaną nogę za sznurek (opisałam to w którymś z postów) bardzo łatwo to idzie, noga normalnie leci w dół, a przeszkodą jest jedynie ból.  Kiedy mamy wydłużenie ok. 4 cm, zaczynają się schodki :( Noga blokuje się i w pewnym momencie nie chce dalej się zginać :( Ja zrobiłam błąd, dlatego też piszę to, aby inni mieli łatwiej ;) Kiedy tylko noga się zablokuje, trzeba skończyć takie ćwiczenia i zacząć zupełnie inne. Dobrze byłoby zapytać się o nie rehabilitanta, ja jednak tak nie zrobiłam, a zamiast tego wymyśliłam coś sama :) Są to ćwiczenia bierne, dzięki czemu możemy w tej samej chwili i ćwiczyć i np. odrabiać lekcje… 
Polegają na tym, że siadamy tak, aby podudzie zwisało, a udo było całe oparte i wierszamy ciężarki :) u mnie wystarczy 2 kg, ale zależy od potrzeb :) Takim sposobem z aparatem rozćwiczyłam przez miesiąc ok. 15 stopni, a bez niego też przez miesiąc 40 stopni!!! :) Mi bardzo to pomogło i polecam innym spróbować. To dobry pomysł, ale do momentu całkowitego opadnięcia nogi do dołu, czyli 90 stopni, a co dalej? Wystarczy uklęknąć (można się też o coś oprzeć np. o krzesło :D ) i coraz bardzej pochylać do tyłu. To najłatwiejsze ćwiczenie spośród wszystkich tu wymienionych,  ale naprawdę działa.
Oczywiście każde z tych bolą, jak to rehabilitacja, ale efekty są świetne :) Pocieszę też "aparatowców", że po zdjęciu szybciej to idzie, więc niech się nie martwią, że na razie słabo zginają. 
           Warto mieć również na uwadze, że po 5 minutach raz na tydzień nie zobaczymy rezultatu, trzeba rzetelnie i regularnie je wykonywać. Podczas wydłużania noga się "cofa" z każdym dniem, dlatego to właśnie takie ważne. Na początku poświęcałam 30 min 3 razy dziennie (metoda ze sznurkiem), aby było widać efekty. Potem wystarczyło jakieś 30-45 min 2 razy dziennie i po takim dniu są ok. 4 stopnie więcej (w metodzie z ciężarkami), a teraz po godzinie jest aż 20 stopni więcej (metoda klękania) :) 
            Chcę jednak podkreślić, że wszystkie te obliczenia dokonane są tylko i wyłącznie na moim przykładzie i trudno mi powiedzieć, jak będzie u innej osoby. Jest to jednak ogólne spojrzenie na rehabilitację i myślę, że przy systematyczności wyniki te będą podobne do moich :) 
Proszę jeżeli chcecie o coś pytać, to śmiało :) I miałabym jeszcze taką prośbę, aby ktoś podał mi jakiś przykład kolejnego postu... :) 
                      Pozdrawiam :)

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zdejmowanie aparatu

                             Hej!
         Dzisiaj, po długiej nieobecności, chyba ostatni post na moim blogu… A może i nie… Jeszcze nie wiem :) A będzie on dotyczył zdejmowania aparatu. :D Tak… nareszcie koniec :)
         Na operację czeka się 1 dzień, więc idzie to szybko. Jest się normalnie usypianym, ma się znieczulenie. Nic się nie różni to od zakładania. Jak zawsze dostaje się tabletkę "na uspokojenie" ;)
Noga trochę krwawi, jak widać na zdjęciu:
Nie boli na szczęście :) Jakby ktoś chciał wiedzieć, to aparat waży ok. 2 kg, więc jest to trochę :D Trzeba chodzić po tym mniej więcej dwa tygodnie o kulach, ponieważ w kości są dziury i żeby noga nie pękła trzeba ją oszczędać. Należy też na nią uważać - nawet niewielki upadek może uszkodzić kość. 
          Noga po wydłużaniu wygląda tak (chodzi o ślady po operacji) :
Trochę wygląda jak po strzelaniu :P Jedyną rzeczą, która jest denerwująca po pozbyciu się Taylora to fakt, że nie można zginać kolana :( Żeby je rozćwiczyć potrzeba dużo czasu :( ja po skończeniu podkręcania w styczniu do teraz, rozćwiczyłam zgięcie z 30 do 50 stopni.
            Ale nie można się poddawać i trzeba walczyć z tym kolanem :) 
                              Pozdrawiam :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Ćwiczenia i opatrunki

                             Hej!
         Postanowiłam, że dzisiaj napomknę coś o opatrunkach i ćwiczeniach, ponieważ może się to z pewnością komuś przydać :)
         Kiedyś już wchodząc na temat ćwiczeń napisałam o co w nich chodzi. A mianowicie, jeśli ma się aparat na udzie trzeba zginać kolano tak, aby się nie zastało, a mając go na podudziu trzeba je prostować. Na początku wydłużania jest to proste, ponieważ noga sama "leci" do dołu i wtedy (w przypadku aparatu na udzie) ćwiczenia polegają na tym, żeby oprzeć aparat o np. łóżko, krzesło... i przywiązać do sznurka (chustką, pasem) stopę, po czym powoli trzeba sznurek popuszczać. Potem jednak, gdy noga się  zastanie, wygląda to zupełnie inaczej… 
Ja akurat robię to tak, że zaczepiam na łydce ciężarki o łącznej masie 2 kg i siedzię tak mniej więcej godzinę, co jest trudne, ponieważ obie te metody ćwiczeń bolą :( - muszą boleć, ponieważ to wszystko w środku musi się rozciągnąć :/ … Ale da się wytrzymać! :)
          Jeśli chodzi o opatrunki to tak…
Należy je zmieniać co 2-3 dni nawet jeżeli rana całkowicie się wygoi. Do zmiany opatrunków potrzebne są: kompresy jałowe (duże i małe), szczypce, nożyczki i Octenisept - do kupienia w aptekach...
Trzeba po prostu dobrze umyć wszystkie druty i założyć opatrunki, nic więcej :)
         To tak w zasadzie wszystko.                                            
                     Pozdrawiam :)
                     
                   
       
         

niedziela, 16 marca 2014

Aparat a szkoła

                             Hej!
           Dziś postanowiłam napisać coś na temat chodzenia do szkoły z aparatem. Wybrałam akurat tą kwestię, ponieważ dużo czytałam na forum, że ludzie rezygnują przez Taylora ze studiów... Czy to konieczne? Właśnie o tym chcę napisać :)
           Zacznę może od tego, kiedy ja poszłam do szkoły. Operację miałam 14 listopada, a po Sylwestrze byłam już w szkole :) Obawiałam się, że nie wysiedzę, ponieważ aparat mam na udzie i nie mogę się oprzeć o krzesło, ale nie było tak źle :D A po 2 tygodniach całkowicie się do tego przyzwyczaiłam. 
          Drugą sprawą jest z pewnością bezpieczeństwo, o co trudno w takim miejscu. U mnie wygląda to tak, że na przerwach zostaję w klasie z koleżanką, a jeśli chodzi o przejście np. na górę to również idę z koleżanką i w ten sposób nic mi nie grozi :) Mimo to radziłabym iść do szkoły dopiero jak już umie się dość dobrze chodzić (tak normalnie jak i po schodach), ponieważ wiadomo trzeba iść chociażby do toalety i zmieścić się w czasie przerwy :P Ale myślę, że po 2 miesiącach spokojnie każdy dojdzie do wprawy. I tak na dobrą sprawę to wszystko... I tak jak mówiłam (a raczej pisałam :D) nie warto rezygnować z nauki przez aparat, bo to nie jest w szkole aż tak kłopotliwe jak może się wydawać! :)

P.S.
Dowiedziałam się kiedy mi to zdejmują (25.03!) i nie mogę się doczekać, bardzo się cieszę, że to koniec, ponieważ szczerze po 5 miesiącach jest to dość denerwujące, osoby które to miały pewnie potwierdzą :) I to wszystko! Zapraszam do komentowania i proszę o propozycje kolejnych postów.
                         
                   Pozdrawiam :)

czwartek, 20 lutego 2014

Przedstawienie aparatu :)

        
                   Hej!
         
           Bardzo was przepraszam za tak długą nieobecność, po prostu całkowicie zapomniałam o blogu, ale mam nadzieję, że uda mi się to jakoś w miarę szybko nadgonić. 
           Zgodnie z moją obietnicą, dzisiaj w końcu pokażę mój aparat. W sumie miałam to zrobić dawno i miałam już zdjęcia, ale potem wizyta u doktora mnie rozstroiła. W poniedziałek 10.02 pojechałam właśnie do Otwocka do przychodni z ogromną nadzieją, że doktor mi powie kiedy mi to zdejmują. Jednak kość jeszcze nie do końca się usztywniła i muszę poczekać miesiąc, mam tam znów pojechać 10.03 (w urodziny!!!) i wtedy się umówimy na dokładną datę :) już się nie mogę doczekać :D. I jeszcze całkiem duże prawdopodobieństwo jest, że będę w szpitalu z moją koleżanką z sali z wcześniejszego pobytu :). Także super. Ale wracając już do nogi to nie jestem do końca zadowolona z efektu, ona jest trochę krzywa! :(. Przeraża mnie też fakt, że za 3 lata będę to jeszcze raz przechodzić, bo na razie wszystko na to wskazuje. Trudno, grunt to się nie poddawać! :). No, ale w końcu może przejdę do zdjęć... 

Tak wyglądają moje dwie nogi w porównaniu:


A jeśli chodzi o zgięcie... 
Jest ono jak widać niewielkie :(

Jeszcze jedno zdjęcie z bliska…



Jedno z boku…



I cóż... To w sumie wszystko co mam wam tu do pokazania. Jakby coś piszcie. 
:D Pozdrawiam wszystkich!

P.S.
Przepraszam za jakość zdjęć, ale były robione telefonem. Właśnie! Ściągnęłam aplikację Blogger i teraz będę zdecydowanie częściej pisać :)
Zapraszam do komentowania i proszę o propozycje postów. 
                     Pozdrawiam :)